Kronika

Spotkanie z Krzysztofem Małkowskim i przedstawicielem Firmy York

Idea – piękna rzecz!

                        Sport to piękna pasja, walka z własną słabością to piękny przykład dla innych a wsparcie ludzi z niepełnosprawnością to idea godna naśladowania. A więc będzie to artykuł o zwycięstwie dobra nad złem. Siły ducha – nad słabością. Bezinteresownej pomocy. Posłuchajcie.

Pan Krzysztof Małkowski wiódł życie pełne emocji, adrenaliny i aktywności. Aż do wypadku. Kręgosłup przerwany w trzech miejscach – na całe szczęście bez przerwania rdzenia. Uszkodzenie czaszki. Wstrząśnienie mózgu. Trzeba więcej? 30% uszczerbek na zdrowiu i diagnoza – jeśli będzie Pan chodził bez balkonika to cud! A jednak! Już po 3 miesiącach pojawił się w pracy. Jak wspomina współpracownica pani Katarzyna Ulikowska stał, klęczał ale pracował. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych. I pasja – bieganie. Z sukcesami. Jeśli dziś chcecie prześledzić sukcesy Polaków w biegach ekstremalnych z pewnością padnie jego nazwisko. Jako pierwszy Polak ukończył w 2012 roku  Mountainman. I ciągle się doskonalił. Biegał, biegał, biegał… Aż zakwalifikował się do najbardziej trudnego biegu ale jednocześnie do biegu najlepszych. Nie wszyscy mogą przebiec „Rzeźnika” czyli trasę The North Face Ultra Trail du Mont Blanc (UTMB). Choć wiadomo, że są inne, makabryczniej określane trasy to wyobraźcie sobie bieg na dystansie 168 kilometrów z przewyższeniem  / różnica wysokości jaką muszą pokonać uczestnicy / 9600 m. Trasa biegu jest malownicza – przebiega przez Szwajcarię, Francję, Włochy i wiedzie malowniczymi szlakami Alp. Każdy z uczestników ma  46 godzin na dotarcie do mety.

To nasz pierwszy Bohater. Drugim jest Firma York, która postanowiła wesprzeć bieg pana Krzysztofa. Powiedzieli – imponujesz nam! Za każdy kilometr który uda się Tobie przebiec – masz tyle a tyle złotówek.

Pan Krzysztof pomyślał: biegam. Gonię swój cel, którego jeszcze sam nie rozumiem. Ale nie chcę być z tym sam. Mogę zrobić coś dobrego, coś dla innych. Niech ta każda zdobyta złotówka pomnaża się czyniąc dobro.

I tu pojawia się nam trzeci Bohater naszej opowieści. Warsztat Terapii Zajęciowej w Owińskach i działające przy nim Koło Wielkopolskiego Związku Inwalidów Narządu Ruchu. To na wsparcie ich wyjazdu rehabilitacyjnego chce przeznaczyć pieniądze pan Małkowski. 6 sierpnia spotkali się wszyscy w Owińskach aby lepiej się poznać, porozmawiać, zaprzyjaźnić. Spotkanie zaczęło się od zwiedzania WTZ, pokazania tego co już osiągnięto a co jeszcze trzeba zrobić. Następnie Prezes Koła Owińska Urszula Zaworska przedstawiła oficjalnie gości i można było zadawać pytania. Jak często się trenuje przed takim biegiem, kto może uczestniczyć, czy będą biegli inni Polacy, jak wygląda wyposażenie biegacza. Okazuje się, że mimo morderczych warunków chętnych do startu a jednocześnie tych, którzy się zakwalifikowali było ponad 5000 osób! Z nich wyłoniono 2000 a w tej grupie jest 40 Polaków. Kwalifikacja polega na udziale w innych górskich biegach. Na wyposażeniu każdego biegacza znajduje się plecak a w nim odzież, 1 litr płynu, dwie lampki czołówki oraz… gwizdek. Obecność tego ostatniego jak się okazało jest jak najbardziej uzasadniona – kiedy brak sił na krzyk właśnie gwizdek może pomóc ściągnąć pomoc lub ułatwić odnalezienie biegacza. Kolejne odpowiedzi dotyczyły już doświadczeń pana Małkowskiego. W ubiegłym roku podczas biegu w Szwajcarii pobłądził i pokonał przez to dłuższą trasę – około 150 kilometrów! Ćwiczy około 2,5 godzin rano i 4 po południu – ostatnio na Dziewiczej Górze wbiegając i zbiegając z niej. Był też trening w Poznaniu, który polegał na wbieganiu i zbieganiu z 6 kilogramowym plecakiem po schodach położonych obok Mostu Przemysła. O atmosferze podczas tego typów biegów powiedział, że czasem jest to duch rywalizacji ale częściej poczucie jakieś wspólnoty gdzie uczestnicy potrafią znaleźć chwilę by razem zatrzymać się i podziwiać piękne widoki. I o tym, że idea przekazania pieniędzy na wsparcie osób z niepełnosprawnością to dla niego motywacja. Może również i przez to, że sam był unieruchomiony, poruszał się o kulach i wie, że wtedy liczy się każda pomoc a każdy gest, sympatia okazanie poczucia jest bezcenne. Trzymajcie więc kciuki za bieg pana Małkowskiego. Przygotowanie, odliczenie do startu i wszystkie aktualności możecie śledzić na bieżąco na stronie http://trail168.pl oraz na Facebooku https://www.facebook.com/trail168?fref=ts . Panie Krzysztofie! Trzymamy kciuki za bieg i szczęśliwy powrót do kraju!